Kategorie
strumienie

malowany myślą

Malowany myślą w oceanie doświadczenia… jestem… Rodzę się w strumieniu wspomnień, w dźwięku oddechu … 

Cisza… delikatna energia przepełnia moje ciało… Ciało tworzone w morzu doznań, delikatnych energetycznych rozbłysków. Twarde i miękkie, zimne i ciepłe… doświadczenia rodzą się i umierają… na każdym z możliwych poziomów, w każdym z możliwych światów…

Znajomość… gdziekolwiek spojrzę widzę, czuję myśl… myśl nie będącą słowem, myśl nie będącą obrazem… myśl będącą raczej czymś w rodzaju osobowości/charakteru oplatającego przedmiot.

Kategorie
strumienie

medytacja


Najeżony pragnieniami nieustannie szukam szczęścia. Kompas kierunku zatacza błędne koła prowadząc mnie na ślepo przez uliczki życia. Jestem. Skręcony bólem i strachem. Strachem przed niedocenieniem, strachem przed utratą szansy, strachem przed byciem w złym miejscu.

Dźwięk. Dźwięk rozrastającego się kosmosu odlicza sekundy. Jest jak cienka nić Ariadny prowadząca w stronę… śmierci. Jeszcze jeden krok, jeden krok więcej. Jestem, wciąż jestem. Schematy jak wzory na tkaninie życia generują myśli, emocje, odczucia, wyplatając mnie i całą rzeczywistość wokół. Dźwięk ucicha. Umysł wyczekuje nadejścia nowego. 

Kategorie
strumienie

myśl

Niesamowita umiejętność przewidywania kolejnego kroku Wszechświata. Kolejnego kroku Boga. Umiejętność, która powoli stała się klatką. Więzieniem w którym zamknęliśmy wrażliwość. Niekończące się, wirtualne scenariusze możliwych strasznych zdarzeń. Może tak będzie, a może tak, a może jeszcze gorzej. Jak się uchronić przed realizacją każdego. Strach, strach będący paliwem większości myśli. Strach i pożądanie. Pożądanie zmiany, pożądanie wyjścia, przekształcania tak, żeby rzeczywistość ułożyła się dokładnie według planu. Żywopłoty życia, wybuchy rzeczywistości przycinanie w kwadraty, trójkąty i kule.

Kategorie
strumienie

droga

Droga, zdenerwowane samochody pędzą w pogoni za szczęściem. Ulga, chwilowa przerwa pomiędzy jednym a drugim problemem. Olbrzymie motory warczą siła i determinacja. By być, by stać się, by trwać, zawsze bez przerwy…

Cisza…

Trawy kołyszą się w podmuchach świeżości. Litery nabierają kształtu, cierpliwie czekając na dotyk. Dźwięki gitary mieszają się ze szmerem perkusji, a spod nich organy Hammonda wlewają się w serce ciepłym strumieniem.

Smak kawy, obok słodka, zimna woda. Mięśnie szczęk powoli się rozluźniają. Wygodna pozycja pozwala ciału się odprężyć. Kogut wykrzykuje pogróżki do sąsiada. Coraz więcej ciszy pojawia się po bokach głowy. Ciszy z której wyrastają dźwięki, w której rodzi się przestrzeń… i zakwita miłość…

Kategorie
strumienie

szarość…

Szarość, szara codzienność wlała się do raju szczęścia jak czarna ropa do błękitnego oceanu. Zalała umysł, oblepiła pióra białym ptakom radości. Jestem… Umysł ściśnięty po krótkim śnie. Myśl przylepiona do jednej i tej samej historii. Ciało odpręża się w szum pędzących samochodów. Dźwięk upływającego czasu. Niezadowolenie. Pragnienie. Niezaspokojone pragnienie. Pragnienie bezpieczeństwa, pragnienie stabilności. Wydarzenie, pozornie bez znaczenia owinęło się wokół uwagi. Wątpliwość. Robak wątpliwości natychmiast uchwycił się jej i zaczął rozrastać. Jak kruche, jak chwilowe są stany umysłu. Jak łatwo, szybko i niespodziewanie olbrzymie słońca szczęścia zapadają się w czarne dziury smutku i zmartwienia. Nienasycone, zjadające wszechświat, pochłaniające życie. Natura, tak delikatna, wrażliwa, ulotna, przygnieciona ciężkim i  ślepym betonem myśli. System. Maszyna powoli pożera planetę. By było lepiej, byśmy w końcu stali się szczęśliwi. Żywiona strachem i nadzieją na jutro. Miliardy istnień idą pod topór chcenia. Stalowy uścisk myśli oplótł ciała i umysły. Macki lepszości przebiły serca i wykłuły oczy.

Kategorie
strumienie

kalejdoskop

Jestem… Staram się nadążyć za tym zmieniającym się spektaklem wrażeń, niekończącym się kalejdoskopem istnień, które rodzą się i zaraz umierają w bezkresnej przestrzeni zwanej Życiem. Jestem… Pozwalam słowu zapisać się na kartce, a kwiatom dźwięków przenikać doświadczenie. Otwarcie… Otwarcie zwiększa się, rozwija coraz bardziej. Napięcie w twarzy, w szczękach i dookoła oczu tworzy dziwna dość mocną emocję. Smak gorzko słodkiej kawy dominuje w środku. Malutki gekon próbuje złapać muchę za którą się przebrał zakurzony gwóźdź. Skok i… rozczarowanie… Pył obcości i oddzielenia powoli opada z otaczającego mnie świata. Doznania z ciała nie różnią się bardzo od dźwięków. Dźwięk samochodu, ptaków, głos krzyczącego koguta. Smak kawy, ucisk krzesła, wszystko zlewa się w jedną całość, w jeden wszechświat, czekoladę życia. Energia świadomości zaczyna zbierać się w głowie i promieniować na ramiona. Kręgosłup wyciąga się coraz bardziej w górę. Zmęczona myśl godzi się odpocząć, poczekać…

Kategorie
strumienie

wlepianie

Jestem. Obserwuję jak palce poruszają się po klawiaturze telefonu. Jak wiele się zmieniło od czasów Australii. Świat opleciony został nową technologią. Układ nerwowy ludzkości rozrasta się coraz bardziej. Przepływ informacji, przepływ myśli jest coraz szybszy. Głosy za mną, głosy innych klientów, odciągnięcie uwagi do świata zewnętrznego. Umysł wydaje się być wklejony w doświadczenie. Traci możliwość jasnego myślenia, jasnego rozpoznania. Devils Paradise. Raj w którym każda zmiana energetyczna powoduje natychmiastowy ból. Ból bez przestrzeni. Ból bez ostrzeżenia. Ocena, błyskawiczna ocena twarzy osoby przede mną. Krytyka, krytyka ukierunkowana na kogoś i zaraz potem na tą właściwość mojego umysłu. Podwójne cierpienie, automatycznie rodzące się w umyśle. Jestem… nareszcie udało mi się schronić przed promieniami słońca. Umysł odpręża się, czuje się bezpiecznie. Ciało jest znów chronione i mogę skoncentrować się bardziej na medytacyjnym procesie. Jestem. Teraz pojawiają się obawy dotyczące przyszłości. Zaciśnięte szczęki. To dziwne wlepianie się w doświadczenie. Bez względu na to czy to w ciele, widzeniu czy słyszeniu, umysł wydaje się wklejać w świat dookoła. Mieszać się ze wszystkim…

Pai 11.11.2018

Kategorie
strumienie

ego

Otwarcie. Mocne mentalne uściski na poszczególnych częściach ciała powoli rozluźniają się oddając kontrolę Naturze. Cisza. Umysł w spokoju oczekuje na przyjście kolejnej myśli, kolejnego obrazu. Myśl. Myśl jak być powinno, gdzie proces powinien prowadzić. Porównanie. Tak jest, a tak powinno być, taki kierunek wyznaczyło chcenie. Pragnienie szczęścia, pragnienie bycia. Pragnienie nadania mentalnej formy temu strumieniowi zmiennych, chwilowych doświadczeń. Tak wiem, wszystko przemija, wszystko jest chwilowe, ale może tak to przemijanie uformować, nadać mu kierunek. By być. By przetrwać. By stać się skamienieliną. Owadem zamkniętym na zawsze w bursztynie.

Kategorie
strumienie

otwarcie

Całkowite otwarcie na morze doznań. Dźwięki delikatnie przenikają ciało. Radość, radość owija się wokół ciepłym, miękkim szalem. Jestem. Wpatrzony w życie, zawieszony w środku wszechświata istnienia. Powoli rozpadam się na poszczególne zmysły. Umysł otwiera się jak kwiat lotosu pod wpływem delikatnych promieni widzenia. Czucia, miłości do wszystkiego w Teraz. Każdego mikroskopijnego doznania. Świat fenomenów, bezpośrednich dotknięć rzeczywistości staje się jedynym znanym i możliwym bytem. Jestem świadkiem. Świadkiem przekształcania się struktury życia. Świadkiem ciągłej zmiany, ciągłej śmierci doznań. Jestem, choć ta pewność bycia powoli topnieje, a spod śniegu ego wyrastają dusze. Dusze kwiatów, trawy, ścian i okien domów. Dusze dźwięków i ucisków w ciele. Dusze myśli, wspomnień, dusze niepokojów. Wszystkie tańczą i skaczą w słońcu świadomości. Dziwnie podobne do siebie, tożsame, jakby były siostrami, dziećmi jednej matki. Uśmiechają się do mnie. Swobodnie, wesoło. W jakimkolwiek  kierunku nie pójdzie uwaga, świat rozpada się na te delikatne dusze. Maleńkie istotki pełne witalności. Życia. Dźwięk zza domu, dźwięk rzeki. Ciągle towarzyszy słońcu świadomości. Jak łatwo się staje elementem ciszy. Czymś co istnieje jedynie gdy znika. Cisza po śmierci, jest tak samo żywa, jak życie które odeszło przed chwilą. Ze świata doznań. Jestem. Przyjemna sensacja obejmuje ciało które się stało dziwnie nierealne. Stworzone z drobnych rozbłysków doświadczeń. Cisza. Gdzieś na krawędzi światła i ciemności, tam gdzie umysł ulokował siebie, rodzi się cisza, cisza pośród wrażeń. Otworzyć się i pisać, pozwolić drzewom rosnąć. Wystrzałom energii, rozbłyskom kreacji. Bez celu tworzyć i owijać słowem, co żyje co ciągle się przez nie wyraża. Malować płótna radością istnienia. Pozwalać chmurom doznań zbierać się i skraplać. W miliony znaczeń i w tysiące wzorów, które jak klucze otwierają umysł. Na siebie, życie, to co zawsze było. Tańczyło w deszczu i śmiało się w słońcu. Tak delikatne, tak ciche, płochliwe, że twardość myśli to często przesłania. Życie.

Kategorie
strumienie

istnienie

Parcie… Twórcza energia pcha umysł do przodu. Zmusza do działania. Brak kreacji oznacza napięcie. Brak kreacji wydaje się generować dziwne, mocne napięcie wewnątrz systemu. Ale skąd, czym jest ono uwarunkowane. Wpisanie się w jakikolwiek schemat rodzi natychmiastowy ból. Zamknięcie w formie, zamknięcie w systemie jest jak zamknięcie w klatce. W bezpiecznym miejscu, bez ryzyka, ale również bez nadziei. Dźwięk trąbki na chwile zostaje przerwany, chwila ulgi pojawia się w umyśle. Jak pisać, co pisać, czy jestem gotowy, czy to dobra droga. Z jednej strony wydaje się, że tak, jednak z drugiej umysł mówi, że wciąż jest cierpienie, że ciągle nie wyszedłeś, że ciągle jesteś w czyśćcu. Doznania z ciała. Forma i brak formy równocześnie. Ukłucie muszki na lewej powiece. Zęby ściśnięte nadmiarem kofeiny. Dzianie się. Rzeczywistość w ciszy tworzy się na nowo. W każdym ułamku i w każdej sekundzie. Wydaje się trwała, niezmienna, olbrzymia. Lecz kiedy się jej przyjrzeć z bliska, rozpada się na części. Każdy dźwięk ma swoją osobowość. Każdy liść staje się odrębnym bytem. Doznania z ciała, pieczenie ukłucia. Odrębne, małe, wesołe istnienia. Nawet te słowa, te różne litery, klawisze i ekran, wszystko dookoła obdarzone jest dziwnym rodzajem osobowości. Stopa przede mną jest odrębnym bytem. Głos w głowie podobnie. Działanie i nie działanie stają się bytami o podobnej, czy nawet tej samej substancji. Jakakolwiek forma opisu, jakiekolwiek słowo, natychmiast zostaje zredukowane do tego wspólnego całemu światu mikroskopijnych doświadczeń poczucia, odczucia życia, dziwnej witalności, niezależności. Świat dookoła stał się dziwnie żywy, wypełnił się czymś w rodzaju osobowości. Każda forma, każde doznanie, każde słowo wyszeptane w umyśle jest odrębnym bytem. Wlewam szklankę wody w pusta przestrzeń, która kiedyś stanowiła głowę. Umysł, czymkolwiek jest i gdziekolwiek się znajduje, próbuje widzieć więcej, zobaczyć coś poza. To rodzi napięcie. I odbiera życie. Lecz ciągle jeszcze niezadowolenie czy brak przyzwolenia na niektóre z bytów. Wszystko nabrało jednakowej cechy. Choć z drugiej strony zachowuje zróżnicowanie. Zróżnicowanie i jedność. Zróżnicowanie, odrębność wydaje się być mniej istotna, choć z drugiej strony wciąż jest dominująca. Określająca. Czuję się trochę jakbym patrzył, czy doświadczał poszczególnych mentalnych pikseli z których zrobiony jest ekran istnienia. Te piksele, te diody są żywe, są żywymi bytami. To na nich rysuje się obraz znaczenia, obraz zależności, obraz zmiany. To nie tyle diody nawet, nie tyle forma substancji, co raczej zasada, funkcja, ale funkcja żywa. struktura perceptu. Nagi król perceptu bez szat znaczenia.

Żywa tkanka stworzenia. Sieć mentalnych stanów. Kwiat zrozumienia powoli się otwiera.. Nawet niewiedza czy niezrozumienie wydaje się być elementem tkanki. Posiadać swoja własną osobowość… Sam akt patrzenia, sam akt eksploracji jest obdarzony podobna substancją. ta gra znaczeniem wydaje się tracić sens powoli. każdy z elementów świata wydaje się doświadczać siebie. milczący umysł przenika istnienie.  nawet cisza bez myśli obdarzona jest osobowością. uwaga, ukierunkowanie uwagi rodzi osobowość mnie, osobowość obserwatora. umysł, czy też proces, cały czas traktuje ten jeden z wielu perceptów jako centrum, jako doświadczającego. jako środek doświadczenia. choć ten środek jako taki wydaje się być jedynie relacją, innym konceptem, znaczeniem nałożonym na zbiór drobniejszych znaczeń. duże i małe również są jedynie znaczeniami, mentalnymi odczuciami. nagle w umyśle pojawiło się pytanie. czy to rozdzielenie na obiekt i podmiot, na tam i tu jest prawdziwe? czy nie jest to tylko jeden z wielu innych mentalnych odczuć. co jest najbliższe łączące każde doświadczenie? bycie. to że jest. to że istnieje.to że się przejawia. cały czas jest istnienie. ja czy, nie ja, istnienie się dzieje. trwanie. obecność. Presence.